Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
37 postów 860 komentarzy

Kwestia smaku ...

Halszka - społeczno-polityczno-kulturalny

Staruch

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W obronie "Starucha".

Uwolnić Piotra Staruchowicza.

Najwyższy czas stanąć w obronie "Starucha". 

Piszmy do Niego.

Podaję  aktualny adres do korespondencji:

Piotr Staruchowicz syn Wojciecha

Areszt Śledczy Warszawa - Białołęka  

ul. Ciupagi 1  

03-016 Warszawa

Wszystkie zarzuty wobec Niego są "dęte", o czym wszyscy wiemy.

11. 11.  2011 w Warszawie i w Polsce jest także Jego zwycięstwem.

Podziękujmy Mu.

 

 

 

KOMENTARZE

  • Staruch
    Wczoraj Staruch, dzisiaj uczestnicy 11.11.2011, jutro my.
  • ???
    Ciekawe, czy ktoś skorzysta z adresu i wyśle korespondencję do Starucha?
  • @Halszka
    Wyśle.
  • Staruch
    najbardziej ucieszyłby się z papieru toaletowego w barwach Polonii.
    pozdrawiam
  • @Halszka
    Gdy siedział Klaudiusz Wesołek - zatykaliśmy skrzynkę mailową Aresztu Śledczego na Kurkowej w Gdańsku. Może masz maila do tego kryminału, w którym siedzi Piotr Staruchowicz?
  • @KOSSOBOR
    E-mail: as_warszawa_bialoleka@sw.gov.pl
  • @Rebeliantka
    Dzięki!
  • @Rebeliantka
    Jest Pani najdzielniejszą osobą na NE. Podziwiam.
  • @ratus
    Kiedyś miałam szczura. Nazwaliśmy go z moim małym wtedy synkiem Albert Einstein. To zobowiązuje mnie do szacunku do szczurów, ale Pana wpis nie.
  • @KOSSOBOR
    Rebeliantka jak zwykle niezawodna. Tak jest e-maile też, ale poczta papierowa, to jest coś innego. Prawda?
  • @Rebeliantka
    Jak zwykle niezawodna. Dziękujemy.
  • @KOSSOBOR
    Piszemy?
  • @Halszka
    Mój wpis nie ma wzbudzać szacunku, lecz jest wyrazem mojego braku szacunku dla kiboli. Tak się składa, że znam to środowisko dość dobrze. Na tyle dobrze, by budziło najwyższe obrzydzenie.
    Na tym forum co trzeci post zawiera oburzenie z powodu bicia RODAKÓW przez policję i braku szacunku dla RODAKÓW ze strony władzy. Tu natomiast spotykam współczucie dla bandziorka, którego ulubioną zabawą jest bicie RODAKÓW tylko dlatego, że mieszkają w innym mieście lub wręcz kilka ulic dalej. Drugim ulubionym sportem bandziorka i jego wesołej kompanii jest tzw. krojenie kibiców "wrogiej" drużyny, czyli popełniania rabunku na RODAKACH.
    Dotarło?
    pozdrawiam
    PS.
    Tylko dwóch z kilkudziesięciu znanych mi hoolsów Legii zdecydowało się zapolować na gebelsów podczas marszu niepodległości. Bohaterzy...
  • @ratus
    Proszę o słowniczek:
    - hools Legii,
    - gebels?
    Bo nie mogę zrozumieć.
  • @ratus
    Postaram się też wyjaśnić Panu, dlaczego szanuję "kiboli".

    I nie wierzę w to, że ulubionym sportem Starucha jest to, o czym Pan pisze. To jest wersja "dęta" dla potrzeb władzy, policji, dla usprawiedliwienia łamania przez nich prawa, także w sprawie Starucha, do którego nigdy nie powinno dojść. Nigdy.
  • @Halszka
    Hools - chuligan (kibic - bojówkarz)
    gebels - Niemiec.

    Nie ma tu kwestii wiary lub niewiary. Środowisko się zna lub nie. I nie ma żadnych wersji; są fakty.

    Na Żylecie (trybuna zarządzana przez hoolsów) istnieje terror tego typu, że wszyscy (oprócz hoolsów) mają obowiązek śpiewać piosenki klubowe pod groźbą łomotu. Czyli: jeśli zaplącze się kibic chcący oglądać mecz a nie drzeć mordy - obrywa w zęby. Swojak obrywa, żeby było jasne.

    Scenka z życia klubu:
    przejście do szatni zawodników. Trener Skorża, Staruchowicz i Jakub Rzeźniczak (piłkarz). Rzeźniczak po słabym występie.
    Staruch: Trenerze, niech pan mu jebnie (Rzeźniczakowi - w domyśle - za słaby występ)
    Skorża: ja nie mogę, ale ty...
    Staruch podchodzi do piłkarza i wali go w twarz. Solidnie.
    Nikt nie reaguje; Rzeźniczak idzie do szatni.

    Fajny ten Staruch.
    pozdrawiam
    PS
    Relacja zasłyszana od naocznego świadka
  • @ratus
    Hmm.
    Dziękuję za słowniczek.
    Mówi Pan - naocznego świadka !!?
    Pomyślę nad tym.
    Słowo się rzekło, kobyłka u płota - napiszę, dlaczego szanuję kiboli, jeśli to Pana interesuje. Problem jest z pewnością złożony, ale spróbuję Panu przybliżyć mój punkt widzenia.
    Pozdrawiam.
  • @Halszka
    Bardzo chętnie poznam punkt widzenia Waćpani.
    pozdrawiam
  • @ratus
    Z soboty na niedzielę (pierwszy dzień Adwentu!), dobrze?
  • @Halszka
    OK.
    pozdrawiam
  • @ratus
    Na meczu piłki nożnej byłam tylko jeden raz w życiu, mając 17 lat, a więc dawno bardzo, w Chorzowie. Nie miałam wielkiej ochoty, ale przyjaciel mojego ówczesnego chłopaka... Wzięłam ze sobą jakiś róg myśliwski z domu... Nie podobało mi się.

    Klimaty kibicowskie – nie znam, ale jestem w stanie wyobrazić to sobie. Jestem stara, dużo przeżyłam.

    „Kibole” ewoluowali. Był okres, kiedy to byli tylko niszczący stadiony pijani ludzie, żądni wyżycia swoich niskich emocji: łomotu, wrzasku, zniszczenia... Stało się jednak coś, co spowodowało, że ta zwierzęca tłuszcza została odmieniona. Ktoś nad tym świadomie pracował. Negatywne emocje zostały skanalizowane i dano tym młodym ludziom inną perspektywę wyrażania emocji. Odwołano się do uczuć wyższych, takich jak honor, patriotyzm, Polska... kultura, historia. To chyba dobrze? Widzę, że owi prymitywni „kibole” z poprzedniego okresu przemieniają się w wartościowych ludzi, „kiboli”, dla których można mieć szacunek za wartości, z którymi chcą się identyfikować. Ktoś podał im rękę i wyciąga z bagna zła, biedy, upodlenia i upokarzania, w które wpędza ich obecne polskie państwo, rządzone przez aferzystów, złodziei, zdrajców i różnej maści psychopatów.

    Jasne, proces trwa i jeszcze jest dużo do zrobienia, ale też dużo zostało zrobione. Ktoś to jednak zrobił. „Staruch” wydaje się być naturalnym przywódcą tego środowiska „kiboli”. Ma autorytet. Jest swój, rozumie i zachowuje się zgodnie z zasadami panującymi wśród nich. Nagle okazało się, że „kibole” to siła, że są patriotami, że są odważni, że są zdyscyplinowani, gdy wiedzą dlaczego tak trzeba. Stali się wrogami systemu władzy w obecnym państwie polskim. Stali się niebezpieczni dla tej władzy. „Staruch” musiał pójść siedzieć przed wyborami do parlamentu, a teraz „Kibole” pozostawieni samym sobie mieli stać się łatwym łupem dla prowokacji policyjnych i rozbici w zamieszkach 11.11.2011. A tu niespodzianka. „Kibole” nie dali się sprowokować. Okazali wielką rozwagę i odpowiedzialność, zachowali się godnie. Urośli w siłę.

    „Staruch” siedzi. Scenkę, którą mi Pan opisał, tę w szatni klubowej, którą opowiedział Panu naoczny świadek, który rzekomo widział, jak „Staruch” bije w twarz zawodnika za słaby mecz, opowiedziałam kilku poważnym ludziom – politykom. Zdziwiła mnie reakcja: a dlaczego ten zawodnik nie odwinął się i nie walnął „Starucha”. No właśnie, dlaczego. I byłoby po sprawie. Ja bym tak zrobiła. „Staruch” dostałby ode mnie w pysk, aż miło. A tak jest tylko opowieść o „Staruchu” bijącym faceta. Lepsza byłaby opowieść o tym, że chłopcy się pobili. Nie bardzo wierzę w tę jednostronną opowieść o złym i pokrzywdzonym. Dęte. Takie opowieści są łatwe do sfabrykowania, przyzna Pan, prawda? Sama w życiu niejednokrotnie doświadczyłam takich całkowicie zmyślonych oskarżeń, więc wiem, jak to działa i po co się takie oskarżenia fabrykuje.

    Podoba mi się „Staruch”, taki jakiego mogłam obserwować na różnych filmikach nakręconych przez różne osoby, amatorskimi metodami, czy w jakichś wywiadach. To nie jest, moim zdaniem, prymitywny „Kibol”. Cieszę się, że mogę już szanować „Kiboli”

    PS. Przepraszam za tygodniowe opóźnienie, ale jestem po poważnej operacji i jeszcze mam "gorsze" okresy. Sprowokował mnie Pan do dłuższej wypowiedzi, więc zamieściłam ten komentarz, jako osobny post. Pierwszy od dłuższego czasu. Mam nadzieję, że nie ma Pan nic przeciw temu? Dobrze Pan pisze, proszę pisać większe teksty, nie tylko komentarze. Pozdrawiam.
  • @Halszka
    Zacności niewiastą musisz być Waćpani i wielkiego serca, bo tylko tacy ludzie apriorycznie zakładają szlachetne intencje u bliźnich...
    Z kibolami niestety jest zgoła inaczej niż Waćpani się domyślasz. Ten poryw patriotyzmu ma wiele wspólnego z modą tak jak picie Frugo i noszenie bluz Everlasta. Oczywiście lepsze werbalne szanowanie polskości niż na nią plucie, lecz nie ma w patriotyzmie kibolskim nic prawdziwego, bo co to za patriota co chętnie skopie rodaka tylko za to że mieszka w innym mieście a nawet w innej dzielnicy? Na nieszczęście ruch kibicowski opanowały wieśniaki, którzy przywlekli ze sobą do miasta atawizmy spod remizy gdzie męskość mierzy się ilością ciosów sztachetą. Ładują się też z buciorami tam, gdzie nie rozumieją okoliczności. Mnie do furii doprowadza popkulturowe traktowanie uroczystości związanych z Powstaniem Warszawskim przez chłopków traktujących je jako okazję do machania szalikami i darcia mordy. Ludzie spotykają się, by oddać hołd bohaterom poległym i tym którzy przeżyli, a jakieś pajace drą się "legia". I to pajace spod Mławy. Może mam skrzywiony ogląd na Powstanie jako wnuk dwojga Powstańców... ale nie jestem w stanie być obojętnym na wieśniaczenie w takim temacie.

    Co do sceny bicia Rzeźniczaka. Piszesz Waćpani, że uderzony powinien oddać. Być może i powinien, ale tu nie o to chodzi. Staruch przekroczył pewne zasady. Zawodnik ma prawo do błędu i nie może być stawiany w sytuacji, że po kiksie będzie musiał pięściami wyrąbywać sobie drogę do szatni wśród różnych niezadowolonych. Jeśli każdy mógłby wymierzyć własną sprawiedliwość zawodnikowi za błąd, to sport nie miałby sensu.
    I jeszcze jedno w temacie: sytuacja zdarzyła się naprawdę. Nawet w prasie były wzmianki.

    Staruch siedzi w pudle i dobrze, bo mu sie należy. Niejednemu człowiekowi zrobił krzywdę bez powodu. Szkoda tylko, że durna tuskownia wsadziła go pod idiotycznym pretekstem robiąc z niego męczennika. Dzięki temu Staruch ma nakręcony pijar, kibole zdobywają nienależny szacunek od zacnych ludzi nie bardzo zaznajomionych z tematem. Porażka ze wszech stron. Porażka tuskowni, porażka zacnych skołowanych ludzi i porażka kiboli, bo nie są w stanie unieść wykreowanego sztucznie obrazu.
    pozdrawiam
    PS
    Dzięki za odpowiedź. Taka atencja rzadkością jest w dzisiejszych czasach,
    Proszę przyjąć szaconek od sztajera z warszawskiej Pragi.
  • @ratus
    Nie tylko dobrze Pan pisze, ale też wrażliwie czyta. To rzadkie.
    Znowu mnie Pan zmusił do "badań" mojego poziomu świadomości, pisząc o nienależnym szacunku dla "Kiboli". Sprawdzę to, bo nie chcę być naiwną inteligentką. Przyjrzę się im z bliska. To chwilę potrwa.

    Mam blisko siebie młodych ludzi, którzy są kibicami. Prowadziłam z nimi ostre!!! walki sąsiedzkie, a teraz bardzo się zmienili, nawet zewnętrznie i nie dają mi powodu do interwencji. Oczywiście, to jeszcze nic nie znaczy, ale wejdę w problem, bo interesuje mnie też bardzo, jak doszło do takiego przewartościowania w tych środowiskach. Ktoś nad tym ciężko musiał pracować. Kto i dlaczego? Może Pan coś o tym wie? Procesy budowania świadomości w społeczeństwie. To ważne dla polskiej racji stanu.

    Pan też ma inteligenckie fobie. Skąd młodzi ludzie, , "wsiury", mają czerpać wiedzę o powstaniu warszawskim. Nikt ich tego nie uczy. Rozumie Pan. Nikt ich nie uczy polskiej historii i to jest problem. Zresztą niewiele ich się uczy, niestety. Może lepiej im to opowiedzieć, niż ich skreślać?

    Atencja? Ładnie powiedziane. Inspiruje mnie Pan. Szanuję ludzi, jeśli mogę

    No i tradycyjnie proszę o słowniczek: sztajer?
  • Staruch
    Wysłałam Staruchowi książkę Wojciecha Sumlińskiego "Z mocy bezprawia" (-: do aresztu. Dostanie?
  • @Halszka
    Inteligenckie fobie, Waćpani powiadasz... Mnie to raczej omija, bo żeby mieć inteligenckie fobie, to trzeba być inteligentem. A ja prosty sztajer (chłopaczyna - niech to wystarczy za słowniczek) z Pragi jestem i przy goleniu inteligenta nie zerkam. Wprawdzie doczołgałem się do literek przed nazwiskiem, ale kto ich teraz nie ma...
    Wsiurstwo u kiboli objawia się powierzchownością. Ja rozumiem, że wieśniak od niedawna zamieszkały w Warszawie odkrywając bohaterstwo miasta chce się z tym identyfikować, ale niech to robi z godnością, na litość... Duma z miasta w którym się mieszka nie upoważnia do niechęci do innych miast. Niestety taka jest prawidłowość, że nuworysze maja zachowania stadne godne prymitywnych afrykańskich plemion. Ja nie widzę sensu we wklepaniu rodakowi z Poznania, Krakowa czy Gdyni za to że mieszka tam gdzie mieszka. Są jednak buraki, którzy widzą w tym jakiś cel. I są to niemalże w 100% kibole. A kibole to niemalże w 100% wieśniaki.
    pozdrawiam
  • @ratus
    Chłopczyna... Śliczne słowo. Bardzo chętnie przeczytałabym Pana autorski tekst. Poza komentarzami. Jak się dowiem więcej o "Kibolach" - napiszę.

    Na marszu niepodległości 11.11.2011 nie było bijatyk międzymiastowych, ani międzyklubowych. Coś mi nie pasuje w Pana narracji. Może ma Pan uraz po jakichś osobistych historiach z kibolami? Jeśli tak, rozumiem.

    13.12.2011 - nowa data do upamiętnienia. Czytałam dyskusję na ten temat z Pana udziałem. Ciekawe spostrzeżenia i refleksja. Jakiś Rycerz Niezłomny powinien objawić się w Polsce, niedługo.
  • @Halszka
    Otóż nie mam żadnych osobistych urazów związanych z kibolami. Od zawsze hoolsi Legii byli moimi kumplami. Ba, z dwoma z gwardii przybocznej Starucha niebawem podzielę się opłatkiem.
    Nie szanuję, bo znam. Ich patriotyzm (kiboli, nie krewniaków) jest tylko werbalny i ma cechy zaściankowej plemienności.

    Trochę poślizgałem się w życiu po globusie i kilka rzeczy zacząłem doceniać w pełni. Jedna jest taka, że nas Polaków jest garstka, a po odjęciu lemingów - garsteczka. Każda potyczka między rodakami jest upuszczaniem krwi. Kaczo - donaldzia napierdalanka tak zajmowała umysły Polaków, że nie zauważyli kiedy kuchennymi drzwiami wyprowadzono suwerenność. Kibolskie wojenki są z tej samej bajki: nic nie wnoszą, a wprowadzają irracjonalną niechęć między ludźmi naprawdę sobie bliskimi, a oni zajęci ową niechęcią gubią naprawdę ważne tematy.

    Dlatego każde sztuczne podziały między Polakami uważam za sabotaż.
    pozdrawiam

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY

więcej